Zostały tylko cztery dni! A problemów do rozwiazania jeszcze mnóstwo. Ostatnie dni spędziliśmy na wybieraniu różnych dekoracji i na sprzątaniu. Od soboty jesteśmy już w Gorlicach i staramy się ogarnąć mój dom i ogród.
Bukiet ślubny został wybrany, będzie bardziej przypominał ten pierwszy bukiet z poprzedniego posta, ale został trochę zmodyfikowany. Mam nadzieję, że fajnie wyjdzie :) Mamy już zrobione zawieszki na butelki (są w kształcie sukni ślubnej) oraz winietki na stoły. Teraz musimy pomyśleć gdzie kogo usadzić, żeby wszyscy byli zadowoleni. Planujemy wszystkich naszych znajomych posadzić przy jednym długim stole, aby lepiej się integrowali.
Dom jest już prawie posprzątany, chociaż moja mama szaleje na tym punkcie i nie może minuty usiedzieć, żeby czegoś nie sprzątać. Oczywiście uważa, że nie zdąrzymy ze wszystkim. Pojawił się niestety problem - od wczoraj nie mamy wody. Nie ma u nas wodociągów, jest tylko studnia. Okazało sie, że lato w tym roku było na tyle suche, że niestety brakło wody. I to w takim momencie! Tata już próbuje coś zaradzić, więc może jutro się uda (zwłaszcza, że już 1,5 dnia pada deszcz).
Jeśli chodzi o pierwszy taniec to ćwiczyliśmy trochę z M. ale moim zdaniem to jeszcze za mało. Na razie nie czujemy się w pełni swobodnie w tym tańcu. Trzeba będzie jeszcze potrenować.
Spotkaliśmy się też z DJ i ustaliliśmy zabawy weselne. Będzie fajnie, ale nie chcemy żeby zabawy były sprośne (co zdarza się na wielu weselach), więc u nas takich nie będzie. DJ zrobi też specjalną wstawkę muzyczną, żebyśmy mogli podziękować rodzicom (prezenty już zapakowane). A jeśli pogoda dopisze to po podziękowaniu będziemy puszczać chińskie lampiony.
Jutro przyjeżdżają rodzice M. Będą tu aż do wesela, więc też trochę pomogą w przygotowaniach. A ja jutro wybieram się do kosmetyczki, żeby ustalić makijaż. Coraz więcej rzeczy jest załatwionych, chociaż z drugiej strony coraz mniej czasu.
Pogoda za oknem nie wygląda zachęcająco... Mam nadzieję, że w sobotę nie będzie padało.
Bukiet ślubny został wybrany, będzie bardziej przypominał ten pierwszy bukiet z poprzedniego posta, ale został trochę zmodyfikowany. Mam nadzieję, że fajnie wyjdzie :) Mamy już zrobione zawieszki na butelki (są w kształcie sukni ślubnej) oraz winietki na stoły. Teraz musimy pomyśleć gdzie kogo usadzić, żeby wszyscy byli zadowoleni. Planujemy wszystkich naszych znajomych posadzić przy jednym długim stole, aby lepiej się integrowali.
Dom jest już prawie posprzątany, chociaż moja mama szaleje na tym punkcie i nie może minuty usiedzieć, żeby czegoś nie sprzątać. Oczywiście uważa, że nie zdąrzymy ze wszystkim. Pojawił się niestety problem - od wczoraj nie mamy wody. Nie ma u nas wodociągów, jest tylko studnia. Okazało sie, że lato w tym roku było na tyle suche, że niestety brakło wody. I to w takim momencie! Tata już próbuje coś zaradzić, więc może jutro się uda (zwłaszcza, że już 1,5 dnia pada deszcz).
Jeśli chodzi o pierwszy taniec to ćwiczyliśmy trochę z M. ale moim zdaniem to jeszcze za mało. Na razie nie czujemy się w pełni swobodnie w tym tańcu. Trzeba będzie jeszcze potrenować.
Spotkaliśmy się też z DJ i ustaliliśmy zabawy weselne. Będzie fajnie, ale nie chcemy żeby zabawy były sprośne (co zdarza się na wielu weselach), więc u nas takich nie będzie. DJ zrobi też specjalną wstawkę muzyczną, żebyśmy mogli podziękować rodzicom (prezenty już zapakowane). A jeśli pogoda dopisze to po podziękowaniu będziemy puszczać chińskie lampiony.
Jutro przyjeżdżają rodzice M. Będą tu aż do wesela, więc też trochę pomogą w przygotowaniach. A ja jutro wybieram się do kosmetyczki, żeby ustalić makijaż. Coraz więcej rzeczy jest załatwionych, chociaż z drugiej strony coraz mniej czasu.
Pogoda za oknem nie wygląda zachęcająco... Mam nadzieję, że w sobotę nie będzie padało.