Dzisiaj było kwieciście. Prawie cały dzień zajęło nam dekorowanie kościoła, robienie kompozycji do sali, przygotowywanie kwiatów do dekoracji samochodu. Kompozycje wyszły piękne, słoneczniki będą się super prezentować :)
Jutro o 8.10 odbieram kwiatka do włosów, jadę do fryzjerki na czesanie a później do kosmetyczki na makijaż. Jak wrócę to muszę jeszcze sobie pomalować paznokcie. Co jeszcze? Nie mam pojęcia, wszystko wyjdzie "w praniu".
Sprawdzałam pogodę - ma być słonecznie z przelotnymi opadami. Może się uda żeby zaświeciło nam słoneczko :)
W powietrzu czuć nerwową atmosferę. Nawet M. który jest zwykle opanowany irytuje się i złości co chwila. Masi rodzice też wyglądają na spiętych. Myślę, że emocje opadną dopiero po pierwszym tańcu.
Już jutro wszystko się zmieni. Już nie będziemy narzeczonymi tylko małżeństwem. Ciekawe jak to będzie...
Jutro o 8.10 odbieram kwiatka do włosów, jadę do fryzjerki na czesanie a później do kosmetyczki na makijaż. Jak wrócę to muszę jeszcze sobie pomalować paznokcie. Co jeszcze? Nie mam pojęcia, wszystko wyjdzie "w praniu".
Sprawdzałam pogodę - ma być słonecznie z przelotnymi opadami. Może się uda żeby zaświeciło nam słoneczko :)
W powietrzu czuć nerwową atmosferę. Nawet M. który jest zwykle opanowany irytuje się i złości co chwila. Masi rodzice też wyglądają na spiętych. Myślę, że emocje opadną dopiero po pierwszym tańcu.
Już jutro wszystko się zmieni. Już nie będziemy narzeczonymi tylko małżeństwem. Ciekawe jak to będzie...