niedziela, 12 października 2014

Nasza pierwsza rocznica ślubu

Pierwszą rocznicę ślubu obchodziliśmy już trzy tygodnie temu, ale nawał codziennych spraw spowodował, że nie mieliśmy czasu opisać tego dnia na blogu. Niniejszym ogłaszam, że właśnie nadrabiamy zaległości w tej kwestii. 
21 września rozpieszczał nas piękną pogodą, zresztą zupełnie zbliżoną do tej, która panowała rok temu kiedy to składaliśmy sobie przysięgę. Na ten dzień M. zaplanował uroczysty obiad w restauracji. Zamówił wcześniej stolik w Trattorii Pergamin. Jest to bardzo znana w Krakowie restauracja specjalizująca się w kuchni włoskiej. Ze względu na to, że lokal nieopodal Błoni jest w niedziele bardzo oblegany, zdecydowaliśmy się na odwiedzenie lokalu przy Francesco Nullo. Wystrój bardzo nawiązujący do włoskiej kuchni, przytulnie i miło, a gości też było całkiem sporo. Jak zwykle byliśmy zgodni co do tego co zjemy. Oboje zamówiliśmy makarony, ja - tagiatelle z łososiem i szpinakiem, a M. - pomidorowe macaroni z pikantnym salami. Szczerze mówiąc danie M. było dużo lepsze niż moje, zdecydowanie lepiej doprawione i fajnie pikantne. Mój makaron był odrobinę mdły i bardzo zatykający, nie mogłam dokończyć mojej porcji. Jednak nie żałuję, było pysznie, romantycznie i bardzo włosko. Obiad popiliśmy lampką czerwonego wina, które okazało się być bardzo smaczne. Trattorię polecam wszystkim, którzy chcą zjeść elegancki i smaczny obiad w przyzwoitej cenie.

Wystój restauracji jest bardzo przytulny i domowy. W takim otoczeniu czas płynie jeszcze wolniej.
Front restauracji jest skromny, ale idealnie komponuje się w sąsiedztwo nowego apartamentowca. Tu można zjeść pyszną kolację we dwoje lub biznesowy lunch.

Na tym jednak nie koniec tego wyjątkowego dnia. Tak się złożyło, że od dawna mieliśmy zaplanowane wyjście na mecz (zwłaszcza, że ja nigdy jeszcze nie byłam na takim wydarzeniu), a tego właśnie dnia w Krakowie na stadionie Wisły grała Legia Warszawa z Wisłą Kraków. M. kupił bilety dla nas i dla swojego taty i wieczorem byliśmy wiernymi fanami piłki nożnej na trybunach stadionu. Jako, że nigdy wcześniej nie widziałam meczu na żywo, było to dla mnie ciekawe przeżycie. Nie wiedziałam na czym mam się skupić - na piłkarzach, którzy bardziej kopią się po nogach niż kopią piłkę, czy też na trybunach z kibicami przeciwnych drużyn, które co chwila śpiewają niecenzuralne piosenki o swoim rywalu. Tak czy inaczej całość była niesamowicie zabawna, zarówno nieudolność piłkarzy jak i nienawiść kibiców. Polecam wszystkim, bo warto zobaczyć jak to wszystko wygląda z bliska. Na szczęście nie było żadnych niebezpiecznych incydentów, bo tego obawiałam się najbardziej. Tuż po meczu, który zakończył się klęską Wisły, pognaliśmy do domu aby zobaczyć jeszcze występ naszych siatkarzy w finale Mistrzostw Świata. Nerwy były niesamowite, ale jaka to była radość kiedy wywalczyliśmy zwycięstwo :) 
I właśnie ze względu na te wydarzenia sportowe nasza pierwsza rocznica była jeszcze bardziej wyjątkowa. Myślę, że to fajny pomysł aby spędzać takie okazje w wyjątkowy sposób, czasem właśnie niekonwencjonalnie, wtedy jeszcze bardziej zapadną w pamięć. 

Zakochana

6 komentarzy :

  1. Gratuluję! Zapraszam do siebie i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, na pewno zaglądniemy na Twój blog.

      Usuń
  2. Gratulacje!
    My mieliśmy rocznicę ślubu w minioną sobotę i też ją zapamiętamy, bo nasza drużyna nareszcie wygrała z Niemcami!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za życzenia. Ten mecz to była historyczna chwila, a poźniej podwójny pretekst do świętowania.

      M.

      Usuń
  3. Gratulacje! Bardzo szybko zleciał ten pierwszy rok. Mam nadzieję, że był taki, jak sobie wymarzyliście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Kasiu za życzenia. Mogę potwierdzić, że pierwszy rok naszego małżeństwa był moim odczuciu wzorowy - bez kłótni, z udanymi wakacjami i świętami spędzonymi w rodzinnej atmosferze. A do tego malutkimi kroczkami realizujemy kolejne wyznaczone cele :) Wszystkim małżeństwom życzę tak udanego związku jak nasz. To naprawdę nie jest takie trudne. Trzeba dużo słuchać drugiej połówki, od czasu do czasu robić niespodzianki i w przypadku konfliktu szukać kompromisu.

      pozdrawiam
      M.

      Usuń