Był ślub, było wesele, teraz czas na papierologię w polskim wydaniu. Jeszcze przed ślubem rozmawialiśmy z M. jakie nazwiska będziemy nosić po ślubie. Dla żartów zaproponowałam, żeby to on przyjął moje nazwisko. Na tą propozycję M. się wielce oburzył i stwierdził, że to dla niego punkt honoru żeby nosić swoje nazwisko i że nie zrezygnuje z tego za nic w świecie. Tak jak przypuszczałam. O tym jakie ja mam nosić nazwisko nie powiedział wprost, ale oczywiste było dla mnie, że chciałby żebym to ja przejęła jego nazwisko. I tak też zostało.
Oczywiście problemy pojawiają się kiedy tej zmiany trzeby dokonać we wszystkich dokumentach. Nowe nazwisko można używać tuż po ślubie i tak też robiłam (w pracy podpisuję się na wielu dokumentach, więc od razu musiałam się przestawić). Natomiast w dowodzie do dziś mam jeszcze stare nazwisko. Dlaczego? Bo Polska nie jest jeszcze gotowa na globalizjację, a dokładniej na to, że wiele osób jest zameldowanych w małych miasteczkach a na stałe mieszka w mieście wojewódzkim i tu pracuje. W moim przypadku nie mogłam zameldować się w Krakowie, bo właściciele wynajmowanych mieszkań nie zgadzają się na to. Tymczasem wszelkie sprawy urzędowe należy załatwiać w urzędzie "właściwym dla miejsca stałego pobytu" czytaj miejsca zameldowania.
Największym problemem jest to, że przez cały tydzień pracuję w Krakowie, urząd do którego przynależałam jest 150 km dalej, więc jedyne wyjście to wziąć wolne (1 dzień na złożenie podania i 1 dzień na odbiór dokumentu). Tym sposobem nigdy bym tego nie załatwiła, bo nie chodzi tylko o dowód, ale też o prawo jazdy, paszport itp. Dzięki Bogu ulitowała się nade mną teściowa i pozwoliła mi się zameldować u siebie, więc wniosek mogłam złożyć w Krakowie. Mam to już za sobą, teraz czekam na zupełnie nowy dowód z nowym nazwiskiem.
Trochę dziwnie się czuję z tym nowym nazwiskiem. Tak jakbym straciła poprzednią tożsamość ;P Kiedy się podpisuję to już pamiętam, że mam nowe nazwisko. Ale kiedy się przedstawiam to muszę się bardzo skupiać, żeby nie powiedzić poprzedniego nazwiska. Ogólnie jest z tym więcej kłopotu niż pożytku. Ale z drugiej strony jesteśmy rodziną, więc nazwiska powinny być takie same.
A wy jak sądzicie - lepiej zmienić nazwisko czy pozostawić swoje?
Oczywiście problemy pojawiają się kiedy tej zmiany trzeby dokonać we wszystkich dokumentach. Nowe nazwisko można używać tuż po ślubie i tak też robiłam (w pracy podpisuję się na wielu dokumentach, więc od razu musiałam się przestawić). Natomiast w dowodzie do dziś mam jeszcze stare nazwisko. Dlaczego? Bo Polska nie jest jeszcze gotowa na globalizjację, a dokładniej na to, że wiele osób jest zameldowanych w małych miasteczkach a na stałe mieszka w mieście wojewódzkim i tu pracuje. W moim przypadku nie mogłam zameldować się w Krakowie, bo właściciele wynajmowanych mieszkań nie zgadzają się na to. Tymczasem wszelkie sprawy urzędowe należy załatwiać w urzędzie "właściwym dla miejsca stałego pobytu" czytaj miejsca zameldowania.
Największym problemem jest to, że przez cały tydzień pracuję w Krakowie, urząd do którego przynależałam jest 150 km dalej, więc jedyne wyjście to wziąć wolne (1 dzień na złożenie podania i 1 dzień na odbiór dokumentu). Tym sposobem nigdy bym tego nie załatwiła, bo nie chodzi tylko o dowód, ale też o prawo jazdy, paszport itp. Dzięki Bogu ulitowała się nade mną teściowa i pozwoliła mi się zameldować u siebie, więc wniosek mogłam złożyć w Krakowie. Mam to już za sobą, teraz czekam na zupełnie nowy dowód z nowym nazwiskiem.
Trochę dziwnie się czuję z tym nowym nazwiskiem. Tak jakbym straciła poprzednią tożsamość ;P Kiedy się podpisuję to już pamiętam, że mam nowe nazwisko. Ale kiedy się przedstawiam to muszę się bardzo skupiać, żeby nie powiedzić poprzedniego nazwiska. Ogólnie jest z tym więcej kłopotu niż pożytku. Ale z drugiej strony jesteśmy rodziną, więc nazwiska powinny być takie same.
A wy jak sądzicie - lepiej zmienić nazwisko czy pozostawić swoje?