Ostatni weekend spędziliśmy w Krakowie. Byliśmy u siostry mojego M. Z okazji Mikołajek musieliśmy dostarczyć grzecznym dzieciom prezenty. Później z rodzicami M. byliśmy na gigantycznej pizzy na bardzo grubym cieście, po której ledwo udało nam się wstać od stolika. Na koniec mieliśmy w planie zobaczenie wystawy makiet kolejowych w Muzeum Inżynierii Miejskiej. Jak się okazało, mój Narzeczony uwielbia kolejki i mógłby na nie patrzeć godzinami. Już przed muzeum stała kilkunastoosobowa kolejka do kasy. W środku na dużej przestrzeni rozłożono stoły z makietami i torami kolejowymi. Po torach jeździły przeróżne pociągi - od osobowych po towarowe. Wystawa była dopracowana pod każdym względem. Makiety zawierały nie tylko stacje kolejowe, ale też drzewa, krzewy, ludzi, samochody oraz zwierzęta. Całość obsługiwało kilkanaście osób i to bynajmniej nie młodzi chłopcy, a starsi panowie, którzy wyglądali jakby kolejki były całym ich życiem. Zaskakujący był też fakt, że pooglądać miniaturowe pociągi przyszli głównie panowie. Bardzo mało było dzieci, a kobiet jeszcze mniej. Jednak sprawdza się to, że w każdym mężczyźnie drzemie mały chłopiec ;)
| Jedna z kolejek - jak się dobrze przyjrzycie widać nawet siedzących pasażerów. |
| W przeciwieństwie do obecnego PKP - pociągi odjeżdżały zgodnie z rozkładem jazdy. |