Dzisiejszy dzień upłynął na organizacji. Przyjechali rodzice M. i ustalaliśmy kto, gdzie i o której będzie i co jest jeszcze do zrobienia. Obdzwoniliśmy też wszystkich, którzy zapewniają transport, fotografów itp. żeby potwierdzić godziny i szczegóły. Dzwoniliśmy do naszych znajomych czy aby na pewno wiedzą jak dojechać i czy jeszcze czegoś potrzebują. Niestety okazało się, że chrzestny M. nie przyjedzie na ślub, bo jest w szpitalu. Szkoda, bo to bardzo towarzystka osoba i myślę, że mógłby rozruszać do zabawy też innych.
Mamy też kupione i zerwane kwiaty i liście do kościoła i na salę. Głównie będą to słoneczniki, które specjalnie na tą okazję rosły od lata w ogródku u cioci. Białe róże i liście kupiliśmy u hurtownika. Jutro mama będzie tworzyła bukiety i kompozycje. Ma też zrobić dekorację na samochód.
Z samego rana jedziemy do spowiedzi a później zapowiada się bardzo długi i pracowity dzień. Już tak niewiele zostało :) Jakoś nie denerwuję się tak bardzo...
Mamy też kupione i zerwane kwiaty i liście do kościoła i na salę. Głównie będą to słoneczniki, które specjalnie na tą okazję rosły od lata w ogródku u cioci. Białe róże i liście kupiliśmy u hurtownika. Jutro mama będzie tworzyła bukiety i kompozycje. Ma też zrobić dekorację na samochód.
Z samego rana jedziemy do spowiedzi a później zapowiada się bardzo długi i pracowity dzień. Już tak niewiele zostało :) Jakoś nie denerwuję się tak bardzo...