Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gril. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gril. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 sierpnia 2013

Weekend w Rzeszowie

Ostatni weekend spędziliśmy w Rzeszowie i okolicach. Ta wycieczka była już w naszych planach od tygodni, ale ciężko ją było umieścić w konkretnym terminie ze względu na nasze przygotowania do ślubu i wesela. W końcu zapadła decyzja, że w sobotę jedziemy do Rzeszowa zaprosić moją koleżankę na wesele. Już kilka lat obiecywałem jej , że zawitam w jej strony latem, a przy okazji wpadniemy na symbolicznego grilla. Zawsze jakoś były inne priorytety, a wyjazd przekładałem na kolejny rok. Przy okazji wizyty na grilu i noclegu u Sylwii (którą oczywiście pozdrawiam), chcieliśmy zwiedzić Rzeszów, w którym byliśmy tylko przejazdem. W planie było też zobaczenie pałacu w Łańcucie, którego moja ukochana nigdy nie zwiedzała, a który jest oddalony od Rzeszowa zaledwie 15 km.

Wyjechaliśmy w sobotę rano autobusem. Ten środek lokomocji wybraliśmy ze względu na niższy koszt przejazdu (zaledwie 22 zł - polecamy), a dodatkowo przy okazji odwiedzenia koleżanki mogliśmy się napić piwa nie martwiąc się o promile ;-)

Sylwia odebrała nas na miejscu razem ze swoim chłopakiem i udaliśmy się na spacer po Rzeszowie. Rzeszów nie jest bardzo zabytkowym miejscem. To raczej miasto które aspiruje do miana miasta innowacji, technologii przyjazne zwłaszcza młodemu pokoleniu. Praktycznie co druga przecznica w centrum to galerie handlowe połączone zazwyczaj z hotelem. Odnoszę wrażenie że tych galerii jest więcej niż w dużo większym Krakowie. Ulice w centrum są zadbane, a po ulicach mkną nowe autobusy miejskie. Na plus zasługuje fakt , że prawie wszystkie parkingi w centrum są bezpłatne. Charakterystycznym punktem w centrum Rzeszowa jest ogromny pomnik czynu rewolucyjnego, zwany potocznie cip# ze względu na kształt cokołu, który się właśnie z tym kojarzy. Spacerując po centrum Rzeszowa zahaczyliśmy o wszystkie najciekawsze miejsca - charakterystyczną okrągłą kładkę dla pieszych, park miejski, zamek, deptak i skromny ryneczek. Później była przerwa na obiad i zimne napoje. W cieniu temperatura wynosiła 34 stopnie, a Rzeszów reklamuje się jako Polski biegun ciepła.

Punkt spotkań większości Rzeszowian - monumentalny pomnik z czasów PRL.
Zamek w Rzeszowie - obecnie mieści się tam sąd.
Aleja kasztanowa - urokliwie miejsce :)

Rzeszowski deptak - pięknie ukwiecony.
Rzeszowski ryneczek i jego punkt centralny - studnia.
Później przejechaliśmy nad Wisłok - wypoczynkowe miejsce Rzeszowian. Mieliśmy okazję zobaczyć z bliska łabędzia z jeszcze nieopierzonymi małymi, które nieporadnie chodziły wzdłuż brzegu. Następnie znajomi zawieźli nas kilka km za miasto na wzgórze w celu pokazania panoramy miasta. Widoczność była kiepska, a punkt chyba nieco przereklamowany.

Wisłok - tu można obcować z przyrodą lub zostać żeglarzem.
Mama łabędź i jej brzydkie kaczątka :)

Wieczór spędziliśmy w rodzinnym domu Sylwii, kilka kilometrów od Rzeszowa. Był oczywiście obiecany grill, piwo i wspólne rozmowy do późnego wieczora. Poznaliśmy też jej rodziców.
Na niedzielę zaplanowaliśmy wycieczkę do Łańcuta, Przeworska i zespołu pałacowego w Sieniawie. ale o tym już w innej notce by was zbytnio nie zanudzać :)

Zakochany.