To, że pochodzimy z różnych miejscowości oddalonych od siebie o 150 km posiada zarówno wady jak i zalety. Do podstawowych wad należy oddzielne spędzanie świąt. Moi rodzice chcą żebym przyjechała na święta a rodzice M. też chyba nie wyobrażają sobie bez niego świąt. Z tego powodu kolejne już święta spędzamy osobno.
Dzisiaj oczywiście byłam z rodziną w kościele poświęcić wielkanocny koszyczek. Pisanki malowałam ja wspólnie z moją młodszą siostrą. W moim kościele tradycją jest, że w Wielką Sobotę przy Grobie Pańskim wartę pełnią strażacy, którzy zmieniają się co jakiś czas. Po święceniu stoją oni także przy bramie kościoła i można obdarować ich czymś ze swojego koszyczka. Najczęściej do strażackich hełmów trafiają pisanki i czekoladowe króliczki. Tradycją jest również obchodzenie domu z wielkanocnym koszyczkiem. Ponoć ma to zapewniać rodzinie szczęście na cały rok. U mnie w domu zaszczytną rolę osoby podtrzymującej tą tradycję otrzymała moja siostra – i wcale nie była zachwycona.
Później nastąpiły ostatnie przygotowania do świąt, sprzątanie domu i w końcu próbowanie upieczonych dzień wcześniej ciast. Tak się dziwnie złożyło, że praktycznie wszystko jest czekoladowe lub kakaowe. Upiekłyśmy razem z siostrą marmurek, babeczki bananowe z kawałkami czekolady, ptasie mleczko, Brownie i ciasteczka ślimaczki.
A Wam z okazji Świąt Wielkanocnych życzymy pomyślności, zgody, zdrowia, spokoju ducha i oczywiście mokrego Śmigusa Dyngusa!
Zakochana
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 kwietnia 2012
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Cafe Indalo, film Almodovara i niedzielne puzzle.
Pogoda w weekend nie wypaliła. Całą sobotę padał przelotny deszcz zawiewany silnym wiatrem. W niedziele się pojawił nawet śnieg. Taka pogoda zniechęca do wychodzenia gdziekolwiek. Mimo niekorzystnej aury zaryzykowaliśmy :) W sobotę poszliśmy na spacer pod Wawel. W centrum turystycznym pod Wawelem miały być warsztaty rzemiosła artystycznego nawiązujące do Wielkanocy. A. chciała bardzo zobaczyć te pokazy. Po dotarciu na miejsce rozczarowaliśmy się bo organizatorzy odwołali pokaz z powodu pogody bez wcześniejszego uprzedzenia. Nie pozostało nic innego jak przejść do drugiego punktu naszego sobotniego spaceru. Poszliśmy w stronę plant. Po drodze wstąpiliśmy do Cafe Indalo. To malutka kawiarenka ukryta zaułku od ulicy Zwierzynieckiej. Było sobotnie popołudnie, a byliśmy jedynymi klientami w kawiarni. Trochę dziwne, że ludzie z powodu deszczu wolą pozostać w domu niż wyjść na symboliczny spacer lub kawę. Kawiarenka jest prowadzona przez sympatyczne małżeństwo. To rodzaj lokalu w którym połączono mini galerię sztuki z lokalem gastronomicznym. Jest mnóstwo dekoracji, stare pianino, książki i gazety. Polecamy to miejsce, chociażby na randkę :) Jest bardzo przytulnie.
Zamówiliśmy dwie kawy i tiramisu domowej roboty. Popijając kawę wymienialiśmy poglądy jak ciężko prowadzić własny biznes w Polsce i ile to trzeba zaryzykować by interes wypalił. Przed 18:00 musieliśmy iść dalej bo czekał na nas 3 punkt sobotniego wieczoru. Przeszliśmy przez rynek, a na nim jak co roku tuż Wielkanocą są targi Wielkanocne. Miałem wrażenie że są bardziej urozmaicone i więcej stoisk niż w przypadku podobnych targów Bożonarodzeniowych.
W końcu dotarliśmy do kina ARS. To nasz główny punkt sobotniego wieczoru. Skorzystaliśmy z promocji i za 5 zł nabyliśmy bilety na ostatni film Almodovara p.t. "Skóra w której żyję". Film był świetny i mocno kontrowersyjny jak wile filmów tego reżysera. Akcja zmieniała się co chwila, a widz był przenoszony kilkukrotnie w czasie układając historię głównego bohatera w całość. Klimat filmowi dodawała dodatkowo rewelacyjna muzyka. Szkoda tylko, że już wkrótce kino ARS zniknie ze starego miasta. To jedno z ostatnich krakowskich kin które było w stanie konkurować z multipleksami. Przegrało z czynszem. Z koeli film każdemu każdemu kto nie widział tego filmu, a lubi thrillery. Film jest już chyba dostępny na DVD.
Z kolei w niedzielę nie chciało nam się wychodzić na spacer. Spędziliśmy popołudnie w mieszkaniu. Dla rozrywki i wspólnego spędzenia czasu ułożyliśmy 1000 częściowe puzzle. Zajęło nam to we dwójkę niecałe 5 godzin, z przerwą na kawę :) Już lata nie układałem puzzli. To jak powrót do dzieciństwa. Niedzielę zakończyliśmy popijając wspólnie wino z naszego barku i oglądając film na komputerze.
W środę A. wyjeżdża na święta do domu. Nie wiem jak wytrzymam prawie tydzień bez niej. Dziękuje Kochanie za wspaniały weekend :* Przed nami już wkrótce wspólna zabawa na weselu u kuzynki. Będzie okazja potańczyć :))
Zakochany
Zamówiliśmy dwie kawy i tiramisu domowej roboty. Popijając kawę wymienialiśmy poglądy jak ciężko prowadzić własny biznes w Polsce i ile to trzeba zaryzykować by interes wypalił. Przed 18:00 musieliśmy iść dalej bo czekał na nas 3 punkt sobotniego wieczoru. Przeszliśmy przez rynek, a na nim jak co roku tuż Wielkanocą są targi Wielkanocne. Miałem wrażenie że są bardziej urozmaicone i więcej stoisk niż w przypadku podobnych targów Bożonarodzeniowych.
W końcu dotarliśmy do kina ARS. To nasz główny punkt sobotniego wieczoru. Skorzystaliśmy z promocji i za 5 zł nabyliśmy bilety na ostatni film Almodovara p.t. "Skóra w której żyję". Film był świetny i mocno kontrowersyjny jak wile filmów tego reżysera. Akcja zmieniała się co chwila, a widz był przenoszony kilkukrotnie w czasie układając historię głównego bohatera w całość. Klimat filmowi dodawała dodatkowo rewelacyjna muzyka. Szkoda tylko, że już wkrótce kino ARS zniknie ze starego miasta. To jedno z ostatnich krakowskich kin które było w stanie konkurować z multipleksami. Przegrało z czynszem. Z koeli film każdemu każdemu kto nie widział tego filmu, a lubi thrillery. Film jest już chyba dostępny na DVD.
Z kolei w niedzielę nie chciało nam się wychodzić na spacer. Spędziliśmy popołudnie w mieszkaniu. Dla rozrywki i wspólnego spędzenia czasu ułożyliśmy 1000 częściowe puzzle. Zajęło nam to we dwójkę niecałe 5 godzin, z przerwą na kawę :) Już lata nie układałem puzzli. To jak powrót do dzieciństwa. Niedzielę zakończyliśmy popijając wspólnie wino z naszego barku i oglądając film na komputerze.
W środę A. wyjeżdża na święta do domu. Nie wiem jak wytrzymam prawie tydzień bez niej. Dziękuje Kochanie za wspaniały weekend :* Przed nami już wkrótce wspólna zabawa na weselu u kuzynki. Będzie okazja potańczyć :))
etykiety:
Almodovar
,
ARS
,
Cafe Indalo
,
puzzle
,
targi Bożonarodzeniowe
,
Wielkanoc
piątek, 22 kwietnia 2011
Wesołych Świąt
Z okazji Świąt Wielkiej Nocy składamy wszystkim blogowiczom i naszym czytelnikom wszelkiej pomyślności, zdrowia, optymizmu na co dzień, radości z życia, wiary w siebie i swoje możliwości i przede wszystkim dużo dużo miłości na nadchodzące letnie miesiące :)
Niech te Święta będą spokoje i spędzone w gronie najbliższych przy stole pełnym pysznych potraw, a w poniedziałek mokrego dyngusa, przede wszystkim dla wszystkich Pań by się im powodziło w najbliższym roku.
Alleluja!
Szalone Lwy
Niech te Święta będą spokoje i spędzone w gronie najbliższych przy stole pełnym pysznych potraw, a w poniedziałek mokrego dyngusa, przede wszystkim dla wszystkich Pań by się im powodziło w najbliższym roku.
Alleluja!
Szalone Lwy
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)